Jeju, bardzo mi przykro, że Was tak ostatnio zaniedbuję, ale ciągle mam coś do zrobienia, cały czas jestem zajęta... A kiedy już wszystko zrobię, po prostu nie mam już siły przepisywać rozdziały na kompa... :/ Ostatnimi czasy jestem bardzo zmęczona i nie wyrabiam się z codziennymi obowiązkami, lecz obiecałam sobie, że w jak najszybszym czasie przejdę na "pracowity tryb" i mam nadzieję, wtedy już będzie z tym wszystkim lepiej. :) Proszę tylko o jeszcze trochę cierpliwości co do mojej osoby oraz pracy.
Bez dalszych wstępów zapraszam do czytania. Jest to ostatni rozdział tej części trylogii, ale będzie jeszcze Epilog, więc bez obaw! ;)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Po jakimś czasie mury zmysłowej sypialni wypełniały jęki, westchnienia, okrzyki zachwytu. Dźwięki rozchodziły się po ścianach, przyprawiając ciała dwóch mężczyzn o dreszcze przyjemności. Poruszali się w pierwotnym, namiętnym tańcu. Intymne połączenie dodawało im odwagi i pewności siebie. Mięśnie falowały płynnie pod skórą, umysły splatały ze sobą, jakby to była najnaturalniejsza rzecz, do której zostali stworzeni.
Głębokie, silne, a za razem ostrożne pchnięcia doprowadzały Lotty'ego do utraty zmysłów. Patrzył nad sobą na pogrążoną w ekstazie twarz partnera. W tym momencie czuł się jak wniebowzięty. Partner za każdym razem celnie trafiał w jego prostatę, wywołując z jego ust gorące morze westchnień. Jego namiętny wzrok i szept doprowadzały młodszego mężczyznę do szaleństwa. On sam nie był w gorszym stanie - rozpalony, ledwo powstrzymujący swoje ciało przed zbyt gwałtownymi ruchami.
Chwilę później obaj zasapani, spoceni, umęczeni i zaspokojeni leżeli nadal ze sobą spleceni w splątanej pościeli. W powietrzu unosił się aromat ich wcześniejszego uniesienia, a pościel nosiła na sobie dumnie niezbite dowody tego zajścia.
***
Nadal z niego nie wychodziłem. Tam, w środku było mi tak przytulnie...
- Kochanie, możesz już - och! - wyjść - szepnął Night.
- Hmm, nie wiem, czy mogę. - Przygryzłem płatek jego ucha i pchnąłem w niego jeszcze raz, mocniej, kiedy się tego nie spodziewał, w skutek czego jego ciało przesunęło się gwałtownie w stronę zagłówka. Gdybym szybko nie zamortyzował uderzenia, wplatając palce w złociste kosmyki, mógłby rozbić sobie głowę o karminową ścianę. Oboje zaśmialiśmy się w głos na to wydarzenie, a ja westchnąłem, kiedy ścianki ciasnego tunelu zacisnęły się na mnie jeszcze mocniej niż do tej pory.
- Oo! Podoba się? - zauważył.
I zrobił to ponownie.
- Ach! Mmm... ha... Masz ochotę na kolejną rundkę?
- Z tobą zawsze - szepnął, po czym nasze usta złączyły się w kolejnym tańcu pobudzającym zmysły. Sięgnąłem pomiędzy naszymi rozgrzanymi ciałami i ścisnąłem jego członek w dłoni. Zacząłem nią szybko poruszać, nadal spijając dźwięki, które z siebie wydawał prosto z jego ust. Och, miał przesłodkie usta!
- Aaaach! ...Zabijesz mnie.
- Nigdy. - Cmoknąłem go w te słodkie wargi.
- To... rób to... szybciej lub mocniej... i kochaj się ze mną!
- Spokojnie, niecierpliwusku.
Wtedy złapał mnie za biodra i przycisnął mocniej do siebie. Następnie odepchnął i znów przyciągnął.
- Nie. Wytrzymam. Dłużej. Ruszaj się!
W końcu mu uległem. Znów poruszałem biodrami w rytmie, który odnajdywały wszystkie stworzenia; zdawać by się mogło, że był on niczym "pierwotny", zakodowany w naszych genach.
Patrzyłem prosto w jasne oczy blondyna. Bardzo podobało mi się, jak na mnie reaguje; byłem zachwycony jego zachowaniami wobec mnie. W chwili zapomnienia uświadomiłem sobie, że oboje przeżyliśmy właśnie kolejne niesamowite spełnienie, do którego nas oboje doprowadziłem. Zmęczony opadłem na jego piękne ciało, wcześniej wysuwając się z niego, zapobiegając kolejnej wyczerpującej rundzie.
Leżeliśmy wtuleni w siebie, odpoczywając, łapiąc oddech. Blondyn trzymał głowę na mojej piersi, jedną nogę miał przerzuconą przez moje, a ręką obejmował mnie za szyję. Jeszcze nigdy nie czułem się tak dobrze, jak mając u boku tego faceta. Wilkołaka.
Nagle chłopak podniósł wzrok znad mojej piersi, by na mnie spojrzeć, bo roześmiałem się na głos. Uniósł jedną brew do góry, a jego mina wyrażała milczące pytanie.
- Wilczy apetyt - wyjaśniłem, krztusząc się niemalże od śmiechu.
- Niesamowicie szybkie, wampirze - prychnął, unosząc już obie zgrabne brwi. Cmoknął mnie w usta i teraz to on zaśmiał się z mojej prawdopodobnie bezcennej miny. Po chwili jednak spoważniał, patrząc mi w oczy.
- Co jest?
- Obóz, na którym jest Alex, kończy się za dwa dni i... będę musiał po niego jechać. Muszę jeszcze znaleźć dom w pobliżu oraz...
- Hola - westchnąłem, wypuszczając powoli powietrze. - Znalazłeś już dom. Twój dom jest tutaj, przy mnie. Nie pozwolę ci odejść, kiedy nareszcie jesteś. - Widząc, że blondyn chce coś powiedzieć, podniósł dłoń, przerywając mu gestem. - Alex... także może z nami - podkreśliłem - zamieszkać, jeżeli tego zechce. Nie mam ochoty rozdzielać cię z bliskimi. Sam mam brata, a on rodzinę, która do tej pory pomagała mi przetrwać. Nie wiem, jak moje dalsze życie bez nich by wyglądało. - Na koniec uśmiechnąłem się ciepło.
- Dobrze, skarbie, jednak sądzę, że Alex może mieć spory problem z zaaklimatyzowaniem się w twoim... naszym domu - poprawił się, kiedy wyprostowałem palec wskazujący.
- Dlaczego on tak nienawidzi wampirów?
- O tym musi sam zdecydować, czy zechce ci powiedzieć. Przykro mi, ale takie jego prawo, jest dorosły.
- Dobrze. - Uśmiechnąłem się.
- To... przedstawisz mi swoją rodzinę?
- Oczywiście. - Cieszyłem się, że chce poznać moich bliskich. To mogło znaczyć, że chce ze mną zostać, na co miałem wielką nadzieję. - Miałem ich zaprosić jutro na grilla. Będzie mój brat, jego partner oraz ich dzieci.
- Mają dzieci? Swoje własne?
- Tak. Ich syn, Lucas, ma szesnaście lat, a córeczka, Abby, sześć.
- To całkiem duża różnica wieku.
- Cóż, dla wampirów to nie ma znaczenia. - Wzruszyłem ramionami. - Później się z nimi skontaktuję.
- W porządku. - Ziewnął i przeciągnął się leniwie. - A teraz idźmy, proszę, spać. Jestem wyczerpany. Później porozmawiamy - szeptał coraz ciszej.
- Śpij, mój wilczku - złożyłem delikatny pocałunek na jego głowie.
- Gabe - mruknął jeszcze sennie i zanim zasnął, szepnął z ustami wykrzywionymi w chytrym uśmiechu: - Nadal cię czuję... Tam w środku, tak głęboko... tak dobrze.
I zasnął.
Niech mnie szlag, jeśli nie poczerwieniałem na twarzy i na powrót znów nie stałem się twardy jak skała!
To będzie długa noc. Będzie ciężko, ech.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję za uwagę. :)
Pozdrawiam,
Oli :3
A czyli jednak Lotty <3 nie mogę się doczekać epilogu *.* no i następnej części <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Twoja Alfa ;)
A już myślałam że Gabe ;3
OdpowiedzUsuńW końcu jest <3
Czekałam na niego i się nie zawiodłam >u<
Super
I też czekam na epilog >3<
Mam jakieś dziwne przeczucia że ostatnia parą będzie Alex ( <33333) i Lucas (*-*)
Moja jedne z najulubienszych imion <3
Czekam na next Ash ~
Witam,
OdpowiedzUsuńrozdział cudowny, mam pewne podejrzenia dlaczego Alex boi się wampirów, ale poczekamy zobaczymy, jak Ty to przedstawisz... sceny seksu wspaniale przedstawiłaś...
droga autorko w końcu udało mi się nadrobić zaległości tutaj, opowiadania są fantastyczne, i mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejny rozdział opowiadania „Księżyc na drzewie”
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Witam,
OdpowiedzUsuńdroga autorko co się dzieje, od tak dawna nic nowego się tutaj nie pojawiło..... a ja tęsknię i to bardzo
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia